Aspartam ZABIJA!!!

Niestety niewielu z nas ma świadomość tego co spożywa każdego dnia. Wydaje nam się, że żujemy po prostu gumę (która ma nam odświeżyć oddech i pozbyć się nieprzyjemnego smaku w ustach), pijemy słodki napój lub napoje izotoniczne dla sportowców!!!,  słodzimy słodzikami (bo jesteśmy na diecie!), pijemy rozpuszczalną kawę czy herbatę, spożywamy napój owocowy lub mleczny – to smutne ale nie do końca tak jest. Wszystkie wyżej wymienione produkty zawierają w swoim składzie TRUCIZNĘ – ASPARTAM !!!

Nieświadomi szczegółowego składu spożywanych przez nas produktów, zagrażamy swojemu zdrowiu.

Sugeruję dokładnie czytać etykiety kupowanych produktów – nawet może tak śmiesznych jak guma do żucia. Rozumiem, że dla większości z Was jest to dość nietypowe, żeby nie napisać nienormalne aby czytać etykietkę każdego produktu – bo przecież idąc tą drogą musielibyśmy prawie nic nie jeść lub rozpocząć własną hodowlę w swoim ogródku, którego najczęściej nie mamy 😉 – na szczęście jest wiele produktów, które nie zawierają szkodliwych substancji – wystarczy jedynie na początku poświęć trochę czasu na wyrzucenie z naszego menu produktów, które nie powinny się tam znaleźć

– wybór należy tylko do CIEBIE – więc uważam, że WARTO czytać!!!

Dlaczego warto…?  Otóż…

ASPARTAM został odkryty przez przypadek, podczas poszukiwań leku na wrzody w 1965r. przez chemika Jamesa M. Schlattera pracującego dla firmy farmaceutycznej G.D. Searle&Company (odkrył on jego słodycz przez przypadek, liżąc swój własny palec). Liczne pogłoski mówiły, że może on być niebezpieczny i dlatego Amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków w 1980r. nie dopuściła go do obrotu. Interwencje wpływowych osób związanych z G.D. Searle&Company, wymusiły jednak przeprowadzenie dodatkowych testów, które to w 1981r. umożliwiły wprowadzenie go na rynek. Od tej pory zaczął być dodawany do suchej żywności, ponieważ był słodki ale nie tuczył jak cukier. (Przeczytaj: Zdrowy zamiennik cukru!). Był również dużo tańszy i można było go produkować w ogromnych ilościach. Następnie od 1983r. zaczęto słodzić nim napoje gazowane.

ASPARTAM (E-951) składa się z TRZECH TRUCIZN !!!

– kwasu asparaginowego, fenyloalaniny i metanolu.

Najbardziej trujący i szkodliwy jest METANOL (spirytus drzewny), ponieważ w naszym organizmie rozkłada się na kwas mrówkowy i formaldehyd (który jest czynnikiem rakotwórczym, powodującym uszkodzenia siatkówki, zakłócającym powstawanie nowych DNA, powodującym wady wrodzone)jest bardzo silnie toksyczną neurotoksyną!!!

Dopuszczalna bezpieczna dla człowieka dawka metanolu to 7,8 mg/dzień – natomiast litr słodzonego aspartamem napoju zawiera około 56 mg metanolu!!!

Kolejną trucizną jest FENYLOALANINA czyli aminokwas, który również występuje w naszym mózgu, jednak w większych ilościach jest on wyjątkowo szkodliwy – a dla osób cierpiących na FENYLOKETONURIĘ – nawet zabójczy!!!

Zwiększenie ilości fenyloalaniny powoduje zmniejszenie ilości SEROTONINY w naszym mózgu, która jest odpowiedzialna za nasz nastrój (dlatego nazywana jest również hormonem szczęścia), wpływa na nasz apetyt, odpowiada za nasz spokojny sen, reguluje ciśnienie krwi, w połączeniu z noradrenaliną odpowiada za przyswajanie wiedzy. Skutki niedoboru SEROTONINY w naszym organizmie to: długotrwały spadek nastroju, przewlekły smutek, brak apetytu ale i również objadanie się (szczególnie słodyczami), brak chęci do życia, wahania nastroju (od euforii do rozpaczy).

Kolejny jest KWAS ASPARAGINOWY – powoduje poważne chroniczne choroby neurologiczne i mnóstwo innych ostrych symptomów. Nadmiar asparaginianu i glutaminianu w mózgu ZABIJA neurony w mózgu powodując wpłynięcie do komórek zbyt dużych ilości wapnia, co wyzwala nadmierną ilość wolnych rodników, które zabijają komórki. Musi zginąć ponad 75% komórek nerwowych abyśmy zauważyli jakiekolwiek symptomy choroby !!!

Kilka z 90 różnych udokumentowanych symptomów powodowanych przez ASPARTAM to:

– bóle i zawroty głowy,

– migreny,

– napady epilepsji,

– nudności,

– drętwienia,

– skurcze mięśni,

– przybieranie na wadze,

– wysypki,

– depresje,

– zmęczenie,

– drażliwość,

– częstoskurcz serca,

– bezsenność,

– problemy z widzeniem,

– utrata słuchu,

– palpitacje serca,

– trudności z oddychaniem,

– ataki niepokoju,

– niewyraźna wymowa,

– utrata smaku,

– szum w uszach,

– utrata pamięci

– bóle stawów.

Często nawet nie wiążemy powyższych objawów z tym, że spożywamy ASPARTAM. Coś nas boli, przeszkadza, jednak niestety, mimo iż jesteśmy istotami myślącymi 😉 to w ostatniej kolejności dopuszczamy do siebie tę myśl, że może to być przez to co spożywamy. Niestety rzeczywistość jest taka, jak mówi powiedzenie, że JESTEŚMY TYM CO JEMY! 

Badacze i lekarze studiujący niekorzystne działanie aspartamu stwierdzili, że jego spożywanie może się przyczynić do wywołania lub pogorszenia stanu w następujących chorobach chronicznych: guzy mózgu, stwardnienie rozsiane, epilepsja, chroniczny syndrom zmęczenia, choroba Parkinsona, choroba Alzheimera, opóźnienie umysłowe, chłoniak, wady wrodzone, fibromyalgia, i cukrzyca!!!

 

Pomyśl chwilkę, jeżeli wstajesz rano jesz śniadanie, w drodze do pracy czy szkoły żujesz gumę bo nie zdążyłaś umyć zębów, w pracy pijesz rozpuszczalną kawę (lub trzy przez cały dzień) w dodatku słodzoną gotowym słodzikiem. Następnie wracając z pracy pijemy jakiś napój energetyzujący aby się pobudzić. Na kolację spożywamy jogurt lub jakiś inny napój mleczny. A wieczorem – bo akurat piątek – pijemy drinka z Colą, Pepsi czy ze Sprite. WNIOSEK – przez cały dzień regularnie dostarczasz sobie porcję ASPARTAMU.

I na koniec BONUS 😉

Choć aspartam składa się z trzech substancji, to w wyniku metabolizmu aspartamu otrzymujemy

CZWARTĄ TRUCIZNĘ !!! – DWUKETOPIPERAZYNĘ (DKP)

DKP jest ubocznym produktem metabolizmu aspartamu. Tworzy się w płynnych produktach z zawartością aspartamu podczas ich długiego przechowywania. Dr Olney zauważył, że w jelicie podczas reakcji DKP dawała związek podobny do N-nitrozomocznika czyli związku chemicznego o bardzo silnym działaniu, powodującego guzy mózgu.

  

ASPARTAM jest trucizną !!!

taką samą jak ARSZENIK tyle tylko, że z opóźnionym zapłonem. Zastanów się, czy świadomie dosypywałabyś sobie codziennie do jedzenia odrobinę arszeniku, tak dla smaku…?

Odpowiedz sobie sam na to pytanie…

Już dzisiaj możesz zmienić swoje obecne życie i swoją przyszłość

Już dzisiaj możesz zmienić swoje obecne życie i swoją przyszłość

Nie jesteś zadowolona ze swojego obecnego życia? Nie jesteś szczęśliwa? Wszystko, co Cię otacza nie jest takie, jakie zawsze chciałaś żeby było?

Już DZISIAJ możesz zmienić swoje obecne życie i swoją przyszłość. Wystarczy, że już DZISIAJ zaczniesz robić coś w tym, kierunku –  NIE JUTRO i NIE PÓŹNIEJ!!!TERAZ !!!

Od czego zacząć?

Nic prostszego. Zacznij od siebie !!! Zacznij od swojego osobistego rozwoju. Przestań stękać i narzekać, na wszystko i na wszystkich!

Weź się do roboty!

Zamiast marnować czas oglądając seriale w telewizji, programy rozrywkowe czy wiadomości zaśmiecające najczęściej nasze głowy tym, co złego dzieje się w kraju czy na świecie.

Zamiast czytać newsy z życia gwiazd czy innych popularnych osób, zajmij się lepiej swoim życiem i przestań marnować czas. Bo jego nikt Ci już nie zwróci.

Zacznij w końcu, najważniejszą w życiu  pracę …. pracę nad sobą. A na pewno nie będziesz tego żałowała.

Zacznij już TERAZ !

Każda sfera naszego rozwoju osobistego jest ważna. Proponuję Ci dzisiaj rozpocząć od intelektualnej strony.

Skończ już narzekać na swoje dotychczasowe życie – zmień je !!!

A więc zaczynajmy…

Określ najpierw swoją obecną sytuację. Bądź szczera, niczego nie ukrywaj, nie mów – „Nie jest aż tak źle, przecież inni mają gorzej.”

Pamiętaj!!! Oszukując tutaj – OSZUKUJESZ SAMĄ SIEBIE!!!

 

Czy jesteś szczęśliwa dzisiaj w tej chwili? Czy jesteś zadowolona ze swojego obecnego życia? Czy Twój dom, mieszkanie, praca, Twój mężczyzna – są spełnieniem Twoich marzeń?

Jeśli Twoja odpowiedź brzmi: NIE!ZMIEŃ TO!!! Nie czekaj na gwiazdkę z nieba – bo możesz się nie doczekać.

Uświadom sobie gdzie DZISIAJ jesteś i odpowiedź sobie na pytanie: Czy chcesz już TUTAJ ZOSTAĆ? Czy całe swoje życie, chcesz spędzić w tej pracy? W tym mieszkaniu? Z tym facetem?

Jeżeli podjęłaś już decyzję, odnośnie swojego nowego, lepszego życia. Takiego o jakim zawsze marzyłaś. To świetnie !!!

i do dzieła !!!

Zastanów się najpierw co chcesz w życiu robić, co chcesz osiągnąć, jaki jest Twój cel.

Po pierwsze weź czystą kartkę i coś do pisania. Napisz na niej po kolei swoje marzenia, wszystko co przychodzi Ci do głowy – bądź precyzyjna. Nie pisz chcę więcej zarabiać – ale napisz ile chcesz zarabiać, itd. Pamiętaj tylko, że opis musi być na tyle realny aby Twój umysł był w stanie w niego uwierzyć – tzn. jeżeli napiszesz, że chcesz nauczyć się latać (no chyba, że samolotem) – to raczej będziesz miała problem z realizacją 😉

Ale wszystko inne możesz zrobić !!!

Najlepiej, aby Twój cel obejmował wszystkie obszary Twojego życia czyli obszar: fizyczny, finansowy, biznesowy, partnerski, rodzinny.

Dam Ci mały przykład, jak możesz to zrobić (tylko nie pisz tak jak ja “etc.” 😉 – tylko pisz wszystko co potrzebujesz i o czym marzysz!!!)

– Chciałabym ważyć 54kg, być szczupła, wysportowana, etc.

– Chcę robić to na co mam ochotę , żyć swoją pasją i być szczęśliwa, etc.

– Chciałabym mieć wysokiego, zielonookiego bruneta, który będzie mnie kochał, któremu będzie na mnie zależało. Będzie mi pomagał w domu. Będzie pracowity i dobrze zorganizowany, etc.

– Chciałabym mieć Mercedesa AMG, z chromowanymi felgami w automacie, etc.

– Chciałabym otworzyć swoją firmę, która będzie zajmowała się sprzedażą produktów ze zdrową żywnością. Współpracować z ludźmi, którzy będą mnie szanować i będą uczciwi i pracowici. Miesięczne dochody firmy będą wynosić 20.000 zł, etc.

Możesz swoje cele napisać w dowolnej formie. Pamiętaj tylko aby uwzględnić jak najwięcej szczegółów i być szczera sama ze sobą.

Pamiętaj, że KONIECZNIE musisz wszystkie swoje cele SPISAĆ na kartce i codziennie nad nimi pracować.  Musisz rozwijać ten obraz w swojej głowie i zagłębiać się coraz bardziej w szczegóły.

Musisz sobie uświadomić jestem TUTAJ a chcę być TAM !!!

I codziennie bez względu na wszystko do tego dążyć !!!

 

W trosce o dobrą edukację naszych dzieci…

Program nauczania w szkołach podstawowych, gimnazjach, szkołach średnich, technikach czy nawet na studiach, nie zapewnia naszym dzieciom odpowiedniej wiedzy, która jest im niezbędna do samodzielnego życia.

Co mam na myśli… Już tłumaczę.

We wszystkich powyższych szkołach uczą najczęściej TEORETYCY, którzy uczą tego, czego wcześniej ich uczono w szkołach. Na przykład Rachunkowości, Makroekonomii, Zarządzania zasobami ludzkimi na wyższych uczelniach, uczą profesorowie, doktorzy habilitowani, etc. Nikt z nich jednak nigdy nie prowadził własnego biznesu i swojej wiedzy nie wykorzystywał w praktyce.

Wiedza przekazywana przez nich może się przydać jedynie w minimalnym stopniu w życiu codziennym, chyba, że ktoś chce zostać takim samym wykładowcą jak jego obecni nauczyciele.

Obecny system edukacji stworzono setki lat temu i jest on nie dostosowany do współczesności – nie nadąża on za zmianami technicznymi i społecznymi.

Na przykład uważam, że nie powinno się malutkich dzieci uczyć czytania LITERUJĄC – ale należy uczyć je czytać pokazując całe wyrazy od razu. Co znacznie ułatwia i przyśpiesza czytanie w późniejszym wieku.

Wiedza, która jest przekazywana w szkołach opiera się o z góry ustalony PROGRAM NAUCZANIA, który nie uwzględnia jednostek. Wrzuca wszystkich do jednego worka. I albo jednostka dostosuje się do systemu, albo będzie miała problem z zaliczaniem poszczególnych klas.

Natomiast każde dziecko jest inne, każde ma inny charakter i inny sposób przyswajania wiedzy. Nasz obecny system oświaty sprawia wielu osobom tak duże problemy, gdyż został opracowany z myślą o wyłącznie kilku cechach uczenia się. „To tak jakby stworzyć system edukacji wyłącznie dla ognistych znaków zodiaku i zastanawiać się, dlaczego znaki wodne, powietrzne i ziemne nie lubią szkoły!!!”

Każde dziecko ma swój rodzaj geniuszu. Uważam, że Wasze dzieci również go mają. Wystarczy go jedynie dostrzec. Zadaniem rodzica jest więc zwracanie bacznej uwagi na metody, które najskuteczniej pomagają jego dziecku w nauce, a następnie wspieranie u niego tych cech osobowych, które wpływają na sukces w danej sferze życia.

Jednak na obecnym poziomie edukacji w naszych szkołach geniusz naszych dzieci jest po prostu ZABIJANY!!!. Nikt nie bierze pod uwagę indywidualnego sposobu uczenia się naszego dziecka. Jeżeli nie nadąża za materiałem wykładanym na zajęciach to niech sobie weźmie korepetycje – takie jest zdanie większości nauczycieli. Zawsze winne jest dziecko bo nie uważa na zajęciach i później nie rozumie. Jednak nie do końca tak jest. Po prostu uczy się wolniej lub w inny sposób przyswaja wiedzę. A nauczyciel przy 25-30 osobach w klasie nie jest w stanie skupić się na jednym dziecku i tłumaczyć mu dopóki nie zrozumie. Poza tym nie płacą mu za to.


Dlatego niezmiernie ważne jest aby każdy rodzic odkrył u swojego dziecka jego geniusz jak najwcześniej i wspierał go, chroniąc przed negatywnym wpływem systemu edukacji, ponieważ „Nasz system edukacji opracowano z myślą o dzieciach, lecz niestety – NIE WSZYSTKICH!!!.”

W szkołach dzieciom nie pozwala się rozwijać umiejętności, które już posiadają, tylko narzuca im się  z góry określony sposób nauki. Nikt nie bierze w szkołach pod uwagę indywidualnych predyspozycji dziecka do uczenia się.

W szkołach uczy się nas przedmiotów, bez względu na to czy przydadzą się nam one w przyszłości czy też nie.
Na przykład, uczy się:

Na historii – szczegółowych informacji na temat każdej epoki, kto brał udział w każdej bitwie i wojnie,  kiedy zostały podpisane jakie dokumenty, może jeszcze niedługo dzieci nasze będą musiały wiedzieć jakie imiona miały dzieci poszczególnych przywódców.

Myślę, że w zupełności wystarczyłaby nam wiedza ogólna wiedza z historii omawiająca BARDZO OGÓLNIE epoki, bez wnikania w niepotrzebne daty, które zawsze można sprawdzić w książkach lub internecie. I nie ma potrzeby zaśmiecania głów dzieci wszystkimi datami – bo jedyne co powoduje to u większości z nich to stres związany z danym przedmiotem i niechęć do niego.

Na matematyce – logarytmów, granic ciągu i funkcji, wielomianów, pochodnych funkcji, macierzy i wykładni, obliczania funkcji trygonometrycznych etc.

Na innych przedmiotach podobnie – otrzymujemy wiedzę, której i tak nie wykorzystamy w życiu codziennym!

Jestem po liceum profilowanym o kierunku matematyczno-informatycznym, i te przedmioty ukończyłam z wynikiem bardzo dobrym. Ale nie chodzi mi o to, żeby chwalić się tutaj swoimi ocenami, ale coś Wam uzmysłowić. Zgadnijcie ile razy poza szkołą, w życiu codziennym przydała mi się powyższa rozszerzona wiedza – NIGDY!!! Nigdy nie musiałam liczyć ciągów ani funkcji trygonometrycznych, macierzy etc. Natomiast dodawanie, odejmowanie, pierwiastki, mnożenie, dzielenie, potęgowanie itp. – jak najbardziej przydają się w codziennym życiu. Dlatego nie twierdzę że MATEMATYKA jest niepotrzebna – bo jest potrzebna i to bardzo oczywiście ale nie w tak rozszerzonej wersji jakiej uczą nas w szkole.

Kto powinien nas uczyć…
Wykładowcami i nauczycielami powinny być osoby, które po pierwsze nie robią tego „za karę”, jak wielu nauczycieli, ale chcą uczyć i przekazywać swoją wiedzę innym w sposób dla nich zrozumiały oraz  posiadają doświadczenie w swojej dziedzinie. Ludzie, którzy pozwolą nam uwierzyć w siebie i będzie im zależało na naszym rozwoju. Powinny to być osoby, które pozwolą nam również popełniać błędy, ponieważ im więcej popełniamy błędów, na których się uczymy, tym stajemy się mądrzejsi. Wszyscy wiemy, że najlepszy sposób na przyswajanie wiedzy to własna praktyka.

W szkole jesteśmy zmuszani – systemem oceniania – do nauki. A jak wszyscy wiemy, nie ma nic gorszego niż kogoś do czegoś zmuszać – sądzę, że nikt tego nie lubi.

Czy jeżeli lubisz coś robić, ktoś musi Ci o tym przypominać i ponaglać Cię abyś to robił? NO NIE!! To właśnie jest w tym wszystkim najlepsze i to jest też klucz do sukcesu naszego i naszych dzieci.

Nauka w szkołach powinna bazować na chęciach uczniów. Sama możliwość zdobywania wiedzy, która nas interesuje będzie wówczas bodźcem do nauki. I nikt nie będzie musiał nas do tego zmuszać, bo chcemy się tego uczyć bo jest to nasza pasja!!!
„Dobre stopnie nie są tak ważne, jak odkrycie swojego geniuszu.”

Współcześni rodzice muszą być mądrzejsi, ponieważ ich dzieci także są mądrzejsze. Musimy sięgać
wzrokiem dalej niż szkoła i bezpieczeństwo pracy na etacie, ponieważ tak właśnie patrzą nasze dzieci.

Odkryj wrodzony geniusz swojego dziecka. Odkryj, czego uczy się z ciekawością i podsycaj w nim entuzjazm do zdobywania wiedzy – nawet, jeśli nie dotyczy on szkoły.

W szkołach powinno się uczyć wiedzy praktycznej, czyli np.: jak założyć firmę, jak ją reklamować, jak budować wizerunek swój i firmy, jak zarządzać pracownikami, jak zarządzać swoimi prywatnymi finansami, jak pomnażać swoje pieniądze, powinna nas uczyć jak zdrowo się odżywiać, powinno nas się uczyć techniki NLP, które można wykorzystać w biznesie oraz w życiu prywatnym życiu etc.

Ale to jest tylko moje zdanie 😉

Glutaminian sodu !!!

Glutaminian sodu jest wszystkim znaną substancją. W dzisiejszych czasach jest dodawana praktycznie do wszystkich gotowych produktów spożywczych, np.:  sosy w proszku, zupy w proszku, gotowe przyprawy, kostki bulionowe, chipsy… etc.

Ale czy na pewno wiemy co jemy…?

W Unii Europejskiej glutaminian sodu zarejestrowany jest jako E621. Amerykańska organizacja FDA (Food and Drug – zajmująca się badaniem i dopuszczaniem żywności i leków) zapewnia, że jest on bezpieczny. Jednak pojawia się coraz więcej informacji na temat szkodliwego działania glutaminianu. Niestety nie ma niezbitych dowodów, które pozwoliłyby na wycofanie go. Należałoby przeprowadzić więcej badań, które są niestety bardzo kosztowne a przemysł spożywczo-chemiczny nie jest zwolennikiem takich badań – bo przecież w momencie wycofania glutaminianu straciłby „troszkę” swojego dochodu.

Glutaminian jest to substancja wzmacniająca smak potraw, znana jako MSG lub E621. Jest związkiem aminokwasowym wywołującym uzależnienie, który swoim działaniem szkodzi i zakłóca pracę mózgu. Dzieje się tak, ponieważ glutaminian bez mniejszych problemów przechodzi przez komórki śluzowe do krwi a stamtąd trafia bezpośrednio do mózgu.

Działa on niemal jak narkotyk. Jednak w odróżnieniu od niego nie powoduje on halucynacji ale wywołuje u osoby, która go spożywa nienaturalną chęć jedzenia więcej i więcej. Weźmy na przykład chipsy. Niemal każdy to spożywał chipsy wie, co mam na myśli – ciężko jest spróbować tylko jednego chipsa.

Zakłóca on także funkcjonowanie rdzenia mózgowego, który jest odpowiedzialny za regulowanie podstawowych funkcji naszego organizmu czyli również za poczucie głodu. Efektem oddziaływania glutaminianu na układ limbiczny (czyli układ nadrzędny kierujący podstawowymi mechanizmami zachowania człowieka, np. reakcjami agresji, obronnymi, bólu, pobieraniem pokarmu, przyjmowaniem wody i soli mineralnych, czynnościami macierzyńskimi i seksualnymi, bierze on udział w regulacji procesów snu i czuwania, ma wpływ na mechanizmy uczenia się i pamięci) są reakcje stresowe takie jak bóle żołądka, podwyższone ciśnienie krwi, kołatanie serca, migreny, nadmierne pocenie się. Ogranicza on również na kilka godzin naszą percepcję zmysłową i zdolność uczenia się oraz koncentracji.

Naukowcy przeprowadzili szereg doświadczeń wykorzystując do nich szczury. Biednym zwierzętom podawano zupy w proszku i chipsy zawierające glutaminian sodu. Wyniki badań pokazały trwałe uszkodzenia mózgu u wszystkich szczurów !!! Natomiast u ciężarnych szczurów spożywających produkty zawierające glutaminian, embriony nie były w stanie wytworzyć sprawnie funkcjonującego systemu nerwowego!!!

Japońscy naukowcy z Uniwersytetu Hirosaki (Prof. Dr Hiroshi Ohguro) potwierdzili, że żywność o wysokiej zawartości glutaminianu trwale uszkadza siatkówkę i może prowadzić do utraty wzroku. Glutaminian potrafi odkładać się latami, a jego szkodliwość jest odczuwalna z dużym opóźnieniem. Jest więc kolejnym „cichym zabójcą”.

Pamiętaj więc, sięgając po kolejny produkt zawierający ten polepszacz smaku, że ryzykujesz tym pogorszenie swojego wzroku!

Dr Russell Blaylock w swoich badaniach dowiódł, iż komórki nowotworowe do których dostarczany jest glutaminian wykazują wzmożoną aktywność do rozprzestrzeniania się i tworzenia przerzutów w organizmie. Odkrył on również, że we wszystkich organach i tkankach ludzkiego organizmu, występują receptory glutaminowe, które odpowiedzialne są za wychwytywanie naturalnego kwasu glutaminowego, który jest niezbędny w organizmie.  Natomiast w momencie zjedzenia przez Ciebie posiłku który zawiera sztuczny glutaminian – jego stężenie we krwi zwiększa się 20-krotnie!!! co może prowadzić do niestrawności. Długotrwałe spożywanie produktów spożywczych zawierających glutaminian może wywołać zespól jelita drażliwego.

Ciekawostki

Na skalę przemysłową kwas glutaminowy otrzymuje się m.in. poprzez hodowlę bakterii z rodzaju Corynebacterium Glutamicum, Brevibacterium, MIcrobacterium.

Rocznie produkuje się na świecie 400 TYSIĘCY TON glutaminianu sodu!!!

Istnieją jeszcze cztery kolejne substancje wzmacniające smak, na bazie kwasu glutaminowego: glutaminian potasu (E622), diglutaminian wapnia (E623), glutaminian monoamonowy (E624), diglutaminian magnezu (E625). A to nie wszystkie wzmacniacze smaków – tuż za nimi znajdują się m.in. kwas guanylowy (E626) oraz kwas inozynowy (E630).

W żywności wyróżnić można 19 wzmacniaczy smaku w formie składników lub naturalnych dodatków.

Proponuję więc od dzisiaj dokładniej czytać etykiety !!!

Jak powiedział Hipokrates „Jesteś tym, co jesz”, więc uważam, że lepiej zaopatrywać swój organizm w witaminy i inne naturalne minerały a nie chemiczne składniki, które tylko poprawiają smak potraw a po wielu latach mogą zagrozić naszemu zdrowiu lub nawet życiu.